poniedziałek, 21 listopada 2011

A paszoł mnie z tymi reklamami...

Reklama. Czegóż (nie) chcieć więcej? Każdy ją zna, spędza z nią mnóstwo czasu, ale jakoś mało kto jest w stanie się z nią zaprzyjaźnić. Nic dziwnego, zwłaszcza dziś, kiedy natrętni marketingowcy co i rusz wtryniają swoje długie nochale w naszą prywatną przestrzeń, skutecznie ją zatruwając.


Nie mówię już o telewizji, gdzie w najlepszym przypadku bloki reklamowe przed, w trakcie i po potrafią być dłuższe niż sam program do którego są podczepione. Wiem, wiem - TVN czy Polsat to nie Caritas, bla, bla, bla, i zarabiać muszą. Co nie zmienia faktu, że mam na pasma reklam permanentną alergię i unikam ich jak ognia - wychodzę, zmieniam kanał czy zwyczajnie, beztrosko 'wyłączam się' (choć pewnie za parę lat dowiem się, że wystawiam w ten sposób swoją bezbronną podświadomość na pastwę reklamowych żarłaczy...).

W radiu nie lepiej. Dlaczego? Bo głupiej niż tam to chyba się nie da. Naprawdę, te wszystkie głupoty o lekach na: hemoroidy, zakwasy, prostatę, menopauzę, tycie i kij wie co jeszcze dawno przebiły dno i są pewnie już od dawna w trakcie beztroskiej wędrówki na antypody. Ta, te beztroskie: "Zosiu, weź Pierdzi-easier, będziesz mogła jeść fasolę i nie będziesz już nigdy musiała się wstydzić!"...


Ale tam... Mówią, że szkoda strzępić języka tam, gdzie nie ma żadnego pola do manewru. Jak więc wygląda sprawa w kwestii Internetu?


Jest lepiej. Znaczy, żeby nikt źle nie zrozumiał - jak dla mnie sieć to największa wylęgarnia debilizmu, głupoty i pokrewnych w historii świata. NAJgópsze mjej$ce EVER. Tylko tu pełzną ku nam reklamy tych wszystkich, którym zabrakło siły przebicia/kasy/wstydu, aby reklamować się w tradycyjnych mediach. Marketing fekalny, a fe, biorący się za promowanie każdego bzdeta i to najlepiej w taki sposób, aby skutecznie uniemożliwić spokojne surfowanie. A co się szczypać będą - tu wyjadą z planszą na cały ekran, tam schowają do niej krzyżyk, a jeszcze gdzie indziej krzyżyk pokażą, ale zrobią psikusa, że po najechaniu kursorem skubaniec będzie zmieniał położenie.

I co? Ja, poważny człowiek, będę się za krzyżykiem uganiał? Sorry, ja nie Solidarny 90210 (czy jakoś tak...). No i się nie uganiam, tylko instaluję... czystą magię i remedium na większość zła tego świata.

Adblock. Ot i miś na miarę naszych możliwości - genialna wtyczka do przeglądarki, blokująca niemal całość reklamowej papki. Uwierzcie, z nim życie jest piękniejsze, a na ekranie jakby przewiewniej. :)

Do pobrania:

Spróbujcie, miliony Polek nie mogą się mylić!

Zadowolone użytkowniczki Adblocka
P.S.
Szkoda, że na to nie ma działającego sposobu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz