Dziś będzie o Nim. Pamiętam, jak pojawił się i zmienił sytuację w moim mieście. Przedtem były tam dwie małe księgarnie (jedna fatalna, druga niby OK, ale stopniowo podupadająca), później doszedł Matras - był to jakiś powiew świeżości, ale tak naprawdę ile można upchać na kilkunastu metrach kwadratowych? Wreszcie, pewnego dnia, pojawił się On. Wielki, pachnący nowością, wypchany książkami i prasą, która w normalnym trybie nigdy by tu nie zawitała. A w środku ja - dzieciak kupujący za 15 zł TIME'a, łudzący się, że coś z tego zrozumie.
![]() |
| Tak to widziałem! |
Tak, to byli czasy! Koniec wypraw do gdańskiej jaskini kultury (absolutnie magicznych! Wiecie, po co kiedyś jeździłem do Gdańska? - Do McDonald'sa, Krewetki i TAM, tylko tyle mnie interesowało.), a początek spacerów do tej mniejszej, lokalnej, ale wciąż świetnej. Z biegiem czasu dorosłem, dostrzegłem, że nie wszystko jest tam tanie, ale nadal doceniam wielki wybór, klimat spokojnego popołudnia i obcowania z tysiącami książek, albumów, gier (!).
EMPiK, bo o nim przecież mowa, mocno ostatnio obrywa, przynajmniej wizerunkowo. Nie tak dawno naraził się, wystawiając na półkach działu dla młodzieży książkę Szczuki o aborcji, a w środę ruszyła akcja "Nie karm książkowego potwora". Akcja ciekawa - mówiąca o zabijaniu czytelnictwa, wydawców etc. Jaka jest według mnie?
![]() |
| Aha... |
Po pierwsze, niesamowicie rozdmuchana - zanim na dobre ruszyła, już swoje artykuły o niej napisała Gazeta Wyborcza czy Newsweek. Co tu wiele mówić - 3,5 tysiąca "lajków" w trzy dni to nie jest wynik spektakularny, rodzi się więc pytanie, czy jest o czym mówić? Przecież podobne akcje powstają codziennie i zapewne codziennie wygasają...
Po drugie, okrutnie niespójna. Najpierw, mierząc w EMPiK jego agresywną polityką długich terminów spłaty (wymuszany kredyt kupiecki na długie miesiące), potężnych zwrotów, opłat za promocję (od kiedy reklama jest za darmo?) czy aspiracjami wydawniczymi, kierowano ruchy nabywcze internautów właśnie na witryny wydawców.
Po pewnym czasie podniosły się głosy, że o co właściwie chodzi i dlaczego promuje się ich zamiast małych księgarni? Teraz z jednej strony obecne są głosy tych pierwszych (już z EMPiKiem pogniewanych), a z drugiej podrzucany jest fanpejdż, gdzie szeroko reklamują się mniejsi księgarze.
![]() |
| Organizatorzy liczą na efekt domina... |
A ja się pytam - czy ktokolwiek każe wydawnictwom wysyłać książki do salonów, mrożąc tym samym pieniądze? Nie sądzę, więc skąd te lamenty, porównania do złodzieja itd.? Czy EMPiK komukolwiek nakazuje kupować tylko w swoich sklepach? Również mi się nie wydaje - mamy wolny rynek i bogaty na nim wybór.
EMPiK często jest najwygodniejszy, najbliższy czy najciekawszy jeśli chodzi o ofertę, stąd rzesze jego klientów. Gdyby nie on, ganialibyśmy za książką na prezent od księgarni do księgarni, a tak pod ręką jest olbrzymi asortyment. Co więcej, nie zdziwiłbym się, że gdyby nie ta ostra polityka, ceny książek w Polsce poszybowałyby w górę.
Uczono mnie, owszem - monopol sprzedaje mniej i drożej. Ale jakoś osobiście wolę, żeby to taki monopolista obcujący bezpośrednio z klientem brał się za łby z oligopolistami-wydawcami, niż żeby to oni dyktowali warunki, nie zważając na dobro klienta. Mniejsze zło, nie?
![]() |
| Coming soon... |
Wreszcie, po trzecie, zastanawiam się nad charakterem całej akcji. Możliwe, że to czysty, społeczny odruch. Możliwe, że paluchy w tym maczali wydawcy. A co jeszcze jest możliwe? No cóż, za kilka miesięcy do Polski wkracza Amazon - jemu też na pewno zależy na tym, by pozycja jego największego polskiego konkurenta była, krok po kroku, osłabiana. Jakoś tak ostatnio wiele uczę się o tym, by wszędzie widzieć pieniądze... Bo kasa, niestety, jest wszędzie.
Podsumowując, róbcie jak Wam lepiej - czy taniej, czy wygodniej. Nie dajcie się sterować byle komu. Poza tym, gdyby EMPiK był taki straszny, to już by nie było. A co do argumentów dotyczących upadku czytelnictwa - jestem tu na bieżąco, Polacy czytają coraz więcej, a na rynku ląduje rokrocznie coraz więcej tytułów.
O rynek też się nie martwmy - on reguluje się sam, dbając o to, by klient był zadowolony.
Autorom akcji chyba można zaproponować poniższy kawałek ;)





nawet ja zacząłem czytać książki ja - człowiek (kot) który ciepłą uryną spowijał wszelkie przejawy literatury obowiązkowej :)
OdpowiedzUsuń"siedem królestw" mi się spodobało a z poważniejszych xD to metro 2033 (2034 czeka na skończenie jedynki) a empik wygodna rzecz : ) bezapelacyjnie mój ulubiony sklep zaraz po rebelu i warzywniaku zarogiem :)
Ciekawe podejście...ciekawie napisane...fajny Blogg;)
OdpowiedzUsuńdobrze,że dbasz o to,że pomimo faktu,iż w moim mieszkaniu w Gdańsku brak jest telewizora, jestem na bieżąco;]