sobota, 26 listopada 2011

Dramat w pięciu odsłonach

Dziś krótko - o cywilizacji. Otóż, w pełni zgadzając się z tezami postawionymi w liście biskupów polskich (przeczytajcie, proszę - KLIK) dotyczącymi cywilizacji śmierci i potrzebie, by za wszelką cenę bronić cnót chrześcijańskich, na które coraz częściej i coraz śmielej śmie rękę podnosić żydomasońska czerwona agentura, chciałbym wystosować list otwarty do Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, aby.... aby... hmmmmmmmmm...

Nie no, zmyłka, żartowałem! ;p

Ale dość już głupot. :) (przejście do części oficjalnej) Wiadomo, że Internet to jeden wielki śmietnik. Nawet jednak na śmietniku zdarza się trafić coś, co jest w stanie przykuć uwagę i na dłużej wbić się w pamięć, czasem nawet na tyle, że po dobrych kilku miesiącach staramy się odnaleźć to, co nas zainteresowało wcześniej. Takie perełki zdarza mi się zbierać, a od czasu do czasu będę się nawet nimi dzielił. Fajnie, nie? :)

Dziś pokazać Wam chcę pięć obrazów, na które natrafiłem kilka tygodni temu. Pięć obrazów - pięć mgnień z życia cywilizacji. Być może nie są wybitne (choć mnie się podobają), ale zdecydowanie coś w sobie mają.

Od zera do bohatera i jeszcze dalej. Swoją drogą, ciekawe co po nas zostanie? O ile w ogóle coś... I czy znajdzie się malarz, aby to namalować? ;)

Dramat w pięciu aktach


1 komentarz: