Był spokojny, czwartkowy poranek. Obywatel M. popijał herbatę, korzystając z kilku chwil nieintelektualnego relaksu, obserwując poranne ożywienie za oknem. Nic nowego - kilkanaście samochodów, wszędzie i zawsze spieszący się ludzie, zaganiani kurierzy, obładowani po samo niebo kolekcjonerzy metali kolorowych.
Samo życie - ot, rutyna. Chociaż... do czasu. W pewnym momencie zadzwonił telefon...
![]() |
| Drrrrryń! |
Jeszcze dalej było tylko lepiej! Po paru godzinach zadzwoniła miła pani z firmy Atlanta. Znów krótkie śledztwo w sprawie niechcianego znaleziska, przeprosiny i w końcu... prośba o adres.
Skutek? Od paru dni oficjalnie czekam na paczkę przeprosinową z firmy Atlanta. :D
Mam tylko nadzieję, że tym razem obędzie się bez niespodzianek...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz